To nie był tylko obóz. To był czas, który zostaje w głowie i w sercu.
Poranki, kiedy jeszcze zaspani wychodziliśmy na rozruch, a po chwili już była energia, śmiech i walka z samym sobą.
Mata, na której widać było charakter – pot, determinację i dumę po dobrze przepracowanym treningu.
Narty, pierwsze upadki i jeszcze większe powroty.
Egzamin Oliwiera na 5 KYU, który pokazał, że praca naprawdę ma sens.
Chwile zwątpienia zamieniane w momenty zwycięstwa.
Był śmiech przy wspólnych rozmowach, była integracja, były emocje – od stresu po czystą radość.
Każdy wraca silniejszy. Nie tylko fizycznie. Silniejszy w głowie. Takie wyjazdy budują coś więcej niż formę. Budują naszą rodzinę Ippon. Z Murzasichle żegnamy się do przyszłego roku… ale to nie koniec naszej drogi. Kolejny obóz już w sierpniu. Znów zaczniemy pisać nową historię – razem












